Depresja – utrata kontaktu z rzeczywistością własnego ciała

Posted on Posted in Aktualności

Dla każdego człowieka podstawową rzeczywistością istnienia jest jego własne ciało. To w ciele lokują się nasze uczucia i emocje. Poprzez ciało doświadczamy otaczającego nas świata i reagujemy na świat. Wszystko co przeżywamy, dzieje się dzięki ciału i poprzez ciało. Słyszymy, widzimy, dotykamy, wąchamy, smakujemy i czujemy. W ciele zapisują się też nasze przeżycia, nasze pragnienia i frustracje. Jeśli nasze ciało jest mało żywotne, jeśli kuli się, zamyka, czy płytko oddycha, nasze wrażenia i reakcje także stają się ograniczone.

Ciało to ja

Pozostajemy ślepi na rzeczywistość ciała i uczuć. A to przecież ciało rozpływa się z miłości, sztywnieje ze strachu, trzęsie się ze złości, dąży do ciepła i kontaktu.

Alexander Lowen

W swojej praktyce psychoterapeutycznej odwołuję się do koncepcji, w której człowiek postrzegany jest w sposób integralny. Jest całością, na którą składają się jego myśli, wyobrażenia, uczucia, emocje, ciało, ruch itp. A każdy z tych obszarów współdziała ze sobą i tworzy określoną indywidualną strukturę osoby. Nierzadko jednak zauważam, że doświadczamy siebie, jakbyśmy składali się z części. Odsuwamy od siebie uczucia, których się boimy, albo które wydają nam się niemożliwe do wyrażenia, bo na przykład jako dzieci spotykaliśmy się z wrogą reakcją otoczenia za każdy niezależny przejaw siebie. To z kolei powoduje napięcia w ciele, które mają na celu zatrzymać, odsunąć, stłumić emocje, z którymi nie potrafimy sobie radzić. Także kultura, w której żyjemy zachęca nas do utożsamiania się przede wszystkim z funkcjonowaniem naszego umysłu, ciało zaś wydaje się problematyczne i zagrażające. Dlaczego więc rozwijanie osobistej relacji z ciałem jest tak ważne?

To co dzieje się w ciele ma oddźwięk w naszym umyśle i odwrotnie – emocje i napięcia są odzwierciedlane w napięciach mięśni i zakłóceniu możliwości ruchu. Depresja objawia się często głębokim odcięciem od siebie i otaczającej rzeczywistości. Związana jest z niemożnością wyjścia do kontaktu, sięgnięcia po drugiego człowieka. Bo sięganie wiąże się z otwartością, z gotowością do przyjmowania. I nie tylko w sensie mentalnym, ponieważ na poziomie ciała dzieje się to dosłownie poprzez otwarcie ramion. W depresji zaś ciało pozostaje skrępowane napięciami mięśniowymi, zamyka się, ramiona są cofnięte, brakuje mu gracji. Depresja jest więc doświadczana zarówno psychicznie jak i fizycznie.

Kiedy spotykam się z osobą w depresji w polu mojej uwagi pojawia się pytanie zarówno o to, jakie bieżące wydarzenie wyzwoliło w niej taki sposób reakcji, jak i co takiego zdarzyło się w życiu tej osoby, że ma ona skłonność do depresji? A przede wszystkim jaka jest relacja między przeszłością a teraźniejszością i jak to się przejawia, także na poziomie ciała, wychodząc z założenia, że ciało jest zwierciadłem naszych przeżyć.

Korzenie depresji

Wszystkie inne problemy widzę jako wtórne, jako pochodne mojej niezgody na twoją niemiłość mamo (…), to ty, a nie ludzkość czy wszechświat, jesteś stałym bezwzględnym adresatem mojego życia.

Hanna Samson, Zimno mi, mamo

W myśl niektórych koncepcji rozwoju człowieka depresję można rozumieć jako reakcję na wczesną utratę ważnej miłości. I bynajmniej nie chodzi tu o śmierć znaczącego opiekuna dziecka (najczęściej matki), lecz o niemożność zaspokojenia przez niego (z różnych względów) ustawicznej potrzeby bycia kochanym u dziecka. Nie wyjaśnia to oczywiście w pełni tak złożonego zjawiska, jakim jest depresja, natomiast pomaga zrozumieć, jakie niezaspokojone potrzeby osoby predysponują ją do reakcji depresyjnej.

Na wczesnym etapie rozwoju dziecko potrzebuje miłości swoich rodziców, opieki, kontaktu dotykowego. Potrzebuje wytworzyć bezpieczną więź z opiekunem, zakotwiczyć się w rodzicielskiej postaci. Jeśli otrzymuje to wszystko, uczy się ufności wobec świata, a jego ciało zachowuje dobre wspomnienia. Jeśli jednak tego wszystkiego zabraknie, jeśli jego relacja z matką, czy innym najważniejszym opiekunem zostaje zakłócona niedostateczną dostępnością wobec dziecka, czy brakiem dostrojenia się do jego potrzeb, dziecko wzrasta wówczas z tęsknotą za zaspokojeniem jego podstawowych potrzeb miłości i bliskiego kontaktu, przenosząc ją później na relacje z innymi.

Ta pierwotna utrata miłości odzywa się w naszym późniejszym życiu, kiedy doświadczamy innych ważnych strat, które symbolizują nasz pierwotny obiekt (utracony w sposób rzeczywisty bądź emocjonalny). Tracąc ukochaną osobę, pracę, zdrowie, czy jakieś wyobrażenie o sobie, naturalnie odczuwamy cierpienie i ból. W depresji nie chcemy jednak i nie potrafimy uznać naszych strat i stawiamy im opór. Nie chcemy puścić tego co jest tracone, otworzyć się na nowe możliwości, czując się w pełni zależni od tego co tracimy. Wówczas to kurczowe trzymanie staje się źródłem naszego cierpienia. Stajemy się unieruchomieni – nie tylko na poziomie mentalnym, bo u osób z depresją ruch jest w ogóle poważnie ograniczony, podobnie jak oddech. Nie będąc w stanie wyrazić swojego bólu, tłumimy go, wydatkując na to ogromną ilość energii. Tymczasem to, czemu stawiamy opór, nie ustępuje. Dopiero przyjęcie i zaakceptowanie tego, co jest i jakie jest stwarza przestrzeń, w której zmiana staje się możliwa.

depression

Odzyskiwanie kontaktu z ciałem

Osoba w depresji doświadcza głębokiego i bolesnego przygnębienia, nie jest zdolna do aktywności, nierzadko musi zdobyć się na wysiłek, aby wstać z łóżka i pójść do pracy. Traci zainteresowanie światem zewnętrznym. Nie potrafi odczuwać przyjemności. Ma poczucie, że jej życie odarte jest z wszelkiego znaczenia. Energia jej ciała jest zatrzymana, a emocje stłumione. Dlatego też w stanie klinicznej depresji człowiek może wręcz leżeć bez ruchu w łóżku lub siedzieć w otępieniu na krześle. Tymczasem emocje są właśnie tym, co pobudza nas do ruchu, dają impuls do działania – jeśli je od siebie odsuwamy, tracimy zdolność do swobodnego cielesnego reagowania, takiego jak płacz, krzyk, tupanie, czy wzdychanie. A tym samym nie mamy jak uwolnić energii stłumionych uczuć, odreagować.

Wszyscy budujemy wewnętrzne falochrony, by chronić się przed bólem, powtórnym doświadczeniem tego, co zostało zapomniane, lecz zapisało się w naszych ciałach. Paradoks polega na tym, że to, co początkowo miało nas chronić i pomagało nam przetrwać, teraz odbiera emocjonalnym ranom możliwość wyleczenia. Dlatego też terapeutyczna praca z osobą w depresji polega na umożliwieniu jej przeżycia pierwotnej utraty i odreagowania związanego z nią bólu. Terapeuta nie może pomóc w odzyskaniu utraconej miłości, natomiast może pomóc przywrócić osobie kontakt z rzeczywistością jej ciała. Stanąć mocno na własnych nogach i poczuć ich siłę. Skierować jej uwagę na ciało poprzez wspólne poszukiwanie odpowiedzi na pytania o to, czego ono potrzebuje, jak mnie o tym informuje i czy jestem w stanie zaufać tej wskazówce? W jaki sposób wyczuwam swój oddech? Jakie uczucia budzą się we mnie, gdy pojawia się we mnie jakaś potrzeba? Co robię z tymi uczuciami? Może pomóc w ten sposób osobie w depresji przywrócić jej utracony kontakt ze sobą.

Literatura:

  1. Lowen A. (2012) Depresja i ciało. Warszawa: Wydawnictwo Czarna Owca
  2. Lowen A. (2012) Zdrada ciała. Koszalin: Ośrodek Bioenergetycznej Pracy z Ciałem, Pomocy i Edukacji Psychologicznej Joanna Olchowik

Iwona Pawlikowska – certyfikowana psychoterapeutka Gestalt (EAGT), pedagog

LOGO_Re_Akcja_w_depresji